Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plum. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 listopada 2020

Panie, jak to ustawić?

Palnik założony, wszystko działa, hydraulik rozliczony. Relaks. Co robić z wolnym czasem? 

Wcześniej musiałem biegać dwa albo trzy razy na dzień do piwnicy, nosić węgiel, przygotować podpałkę, wynieść popiół... Usmolony po łokcie biegałem przed dom obserwować dym z komina, żeby odpowiednio ustawić nadmuchy. Teraz się to wszystko skończyło. 

Rozpalanie węgla. 

Po zasypaniu pierwszego zbiornika nie dotykałem się do kotła chyba z tydzień. Popiołu nie było niemal wcale, w domu ciepło, tylko te "groszki" coś za szybko się sypią z podajnika ;) Jak to poustawiać? Hydraulik pojechał, zresztą, każdy musi ustawić parametry pod siebie. No i się zaczęło. Fora internetowe i najpopularniejszy temat to "Jak ustawić?". Postów setki, ale w końcu trafiłem na wątek o palniku kipi na forum info-ogrzewanie:

https://forum.info-ogrzewanie.pl/topic/23660-palnik-kipi-w-naszych-piecach-wymiana-doświadczeń-użytkowników/

Coprawda, z jakiś powodów nikt z kipi ani pluma tam się nie udziela (przynajmniej oficjalnie), ale może czytają? 

W każdym razie na przeciągu lat pojawiło się tam wiele cennych uwag, zapis doświadczeń użytkowników palnika oraz problemów z nim związanych. 

Najważniejsze, że można znaleźć tam szybką odpowiedź na wiele pytań :) 

Rozpalanie na pellecie 12 stycznia 2017, godz. 10:00., temp. +1,5 st. C.


Mój pierwszy tydzień z palnikiem.


Na początku nie dotykałem się do niczego przy sterowniku poza ustawieniem temperatury na panelu pokojowym. Zostawiłem tak, jak ustawił mi to instalator i gapiłem się w sterownik jak cielę w malowane wrota. 
Autor stojący przed sterownikiem EcoMax 850 P2-C.


Praca kotła w pierwszym tygodniu.

Jak widzicie, na początku miałem bardzo dużo rozpaleń. Czym to było spowodowane?
Temperatura kotła została ustawiona na 60 stopni, praca w trybie FuzzyLogic, co powodowało podbijanie temperatury kotła +5 od zadanej, histereza kotła 15. Tryb pracy od histerezy kotła. 
Niewątpliwie na tę sytuację miał też wpływ odczyt temperatury powrotu:

Temperatura powrotu.

Bardzo ciekawy zapis, prawda? Powrót sięgający 90 stopni, przy temp. kotła 70-75 stopni.
Początkowo nie potrafiłem tego zinterpretować. Sprawa rozwiązała się po zakończeniu sezonu, gdy w środku lata przeglądałem econeta:

Temperatura powrotu w środku lata.

Powodem problemów był  niedokręcony przewód czujnika temperatury powrotu.
Jak się domyslacie, ochrona powrotu oraz temperatura mieszacza 1 i 4 nie mogła się ustabilizować. Napewno miało to duży wpływ na pracę siłowników zaworów i spalanie... Błąd instalatora.
Z pewnością zauważyliście, kiedy kabelek został dokręcony ;) 

Pierwszy sezon grzewczy zakończył się u mnie 19 maja 2017, a od 20 grudnia 2016 przepuściłem przez komin chyba ze cztery tony peletu... Człowiek uczy się cały czas.


Najzimniejszy tydzień sezonu 2016/2017

Mimo tej usterki byłem bardzo zadowolony z pracy palnika. Wkrótce nadszedł prawdziwy MRÓZ...

Zapomniałem powiedzieć, że dom został ocieplony na wiosnę 2015 roku styropianem grafitowym 12 cm, lambda bodajże 0,33.



Sąsiad pierwszy raz widział grafitowy styropian.

Temperatura pokojowa:

Temperatura mieszaczy:
Mieszacz 1 - kaloryfery - kolor zielony.
Mieszacz 2 - podłogówka.

I to było te kilka dni w całym sezonie, gdy temperatura ma kaloryferów przekraczała +40 stopni. Nie najgorzej, ale co zeżarło te cztery tony? ;) 


niedziela, 1 grudnia 2019

Osiołkowi w żłoby dano...

A więc pellet...

Czego mi potrzeba? (Z naciskiem na MI).
Ze względu na pył i brud nie chcę też ekogroszku. Jak narazie 25 m2 piwnicy jest czarne od węgla i kurzu, a ja chcę je wykorzystać. Węgiel odpada w każdej postaci. Poza tym popiół. Na szczęście w sezonie odbierają go u mnie co dwa tygodnie, ale jest tego dużo za dużo. Nie chce mi się już dźwigać 120 litrowego pojemnika z popiołem do ulicy i z powrotem. A przez te dwa tygodnie prawie całkowicie go zapełniam.

Trochę wapna i już lepiej, ale salon to to nie był.

Domek gospodarczy, tona węgla i sierp na Kargula.

Często wyjeżdżam, więc pora się zdecydować, co dalej. 
Napewno musi być palnik na pellet, bo musi się rozpalać w kotle automatycznie. To już wiem.
Palnik musi spalać najtańszy pelet. Nie będę płacił złotem za sprasowane trociny. Chcę mieć w czasie wyjazdów kontrolę nad kotłem i możliwość zdalnej regulacji. Ma być sterowanie z poziomu mieszkalnego, żeby wszystko było na oku. No i musi to ładnie wyglądać, skoro ma wisieć w salonie. 
Noooo, ale i KIPI i Pellas oferują to samo... Mają to wszystko. Nawet sterowanie opracowała dla nich ta sama firma, PLUM. Szukam dalej. 
I szukam... Czytam... Liczę... Ważę...
Który z dwóch zawodników zdobędzie przewagę? Narazie jadą koło w koło, kierownica w kierownicę, łańcuch w łańcuch ;)
https://www.plakatkontor.de/

Ostatnia prosta

Co ostatecznie zadecydowało? 
  1. Przede wszystkim na miejscu miałem instalatora, który potrafił mi zainstalować palnik i przerobić instalację CO/CWU. KIPI już wcześniej montował, Pellasa nie znał, choć to przy montażu w sumie żadna różnica, ale... 
  2. Oferowana moc palników. Wymiennik w moim kotle ma 16 kW i chciałem do tego dobrać palnik. Pellas oferował wtedy palnik 5-26 kW. Dla mnie to było za dużo. Przestrzegano mnie przed przewymiarowaniem kotła, nie chciałem też przewymiarować palnika. Kipi oferował palniki 5-16 lub 5-20 kW. Zdecydowałem się na ten drugi ze względu na większą średnicę rury palnika. O tym, dlaczego to ważne  napiszę troszkę szerzej w innym poście.
  3. Języczkiem u wagi była (wg mojej subiektywnej opinii) w zasadzie jedyna zauważalna dla mnie wtedy różnica w budowie palnika: obecność klapek powietrza w rurze palnika Pellasa. Jakoś nie trafiła do mnie idea klapiących klapek, które mogłyby się zawiesić, zaciąć i nie wiem, co jeszcze. Oczywiście, moje obawy były pewnie irracjonalne. Uczciwie przyznaję, że nie widziałem palników Pellasa na żywe oczy. Nie wiem, czy klapki klapią i jak to działa. Po prostu - im prostsze urządzenie, tym dla mnie lepiej. Bałem się tego rozwiązania. I tyle. 
  4. Cena. Właśnie w tej kolejności. KIPI był w tamtym momencie tańszy.
Szczegółowe porównanie obu ofert, czyli co na dzień dzisiejszy zrozumie kupujący bez żadnego doświadczenia, pojawi się na blogu za jakiś czas. Do miłego!